czwartek, 6 sierpnia 2015
Sofie odmieniona...
Jakiś czas temu dotarł nowy, zamówiony z myślą o Sofie wig.
Włoski, które do tej pory miała są śliczne, ale chciałam spróbować czegoś nowego.
Korzystając z okazji iż akurat organizowane było zbiorowe zamówienie na fb dołączyłam do zamawiających i wig jest już u mnie.
Pomysłów na nową fryzurkę Sofie było kilka, w końcu zmobilizowałam się i wybrałam jeden, który uważałam za najlepiej pasujący do Sofie... Blond pasuje do jej karnacji, a różowe pasemka podkreślają jej piękną buźkę wydobywając dziecięcy urok pukisiów...
A tutaj jeszcze z poprzednimi włoskami, które będą na zmianę z nowymi.
Jedno z moich ulubionych zdjęć Sofie...
Dziękuję za odwiedziny!
Pozdrawiam serdecznie
♥
piątek, 3 lipca 2015
the little mischiefs...
Dzisiaj dotarł do mnie album...
... Album nie byle jaki, bo z pięknymi zdjęciami autorstwa Eileen.
Jeśli ktoś nie zna jeszcze "dolly treasures" to koniecznie powinien poznać! klik
Zdjęcia lalek Eileen są magiczne. Każde na swój sposób wyjątkowe, dopracowane a jej pomysły na pokazanie lal są zadziwiające. Uwielbiam oglądać jej zdjęcia na instagramie, od końca czerwca ruszyła jej strona internetowa, a teraz dostępny jest też album.
A album? Jest po prostu cudny. Naprawdę polecam!
U mnie lalkowo ostatnio cicho.
W między czasie powstał nowy cukierkowy sweterek. Z wszystkich sweterków, które zrobiłam ten podoba mi się najbardziej...
Pozdrawiam serdecznie!
♥
Etykiety:
Blythe,
dolly treasures,
Iris,
na drutach,
Nicky Lad,
sweter,
the little mischiefs
poniedziałek, 8 czerwca 2015
na różowo...
Dzisiaj Iris zaprezentuje różowy sweterek....
Sweterek
zrobiony już jakiś czas temu, ale ostatnio brakuje mi weny lalkowej na
wszystko, na zdjęcia, na robótki... Potrzebuję
jakieś zmiany i z tego powodu wystawiłam też Lilkę na sprzedaż. Nie mam jakoś przekonania
do puszczania jej w świat, ale jakby ktoś był zainteresowany to można
pisać (mail na pasku bocznym).
Pozdrawiam serdecznie...
♥
piątek, 29 maja 2015
nowa Tola...
Dotarł scalp.
Przy operacji wymiany scalpu nie obyło się bez dramatu, o czym już za chwilę...
Pierwsze zdjęcie Toli w nowych włoskach, które powędrowało na instagram...
Zacznę od tego, że to nie pierwsza moja zmiana włosków, ale tym razem coś poszło nie tak.
To "coś" to klej, którym przymocowany był scalp do dome'a. Tak mocno był przytwierdzony, że niestety scalp puścił, ale z częścią plastiku. Co więcej, już po wyjęciu scalpu i odłamka plastiku, który odpadł okazało się, że przy scalpie trzyma się jeszcze malutki odłamek. Próbowałam go oderwać, ale się nie dało. Mam nadzieję, że jakoś uda mi się go usunąć, bez krzywdy dla scalpu. Tragedii nie ma, ale będę miała na uwadze, żeby dokupić w przyszłości nowy dome...
A włoski?
Włoski są prześliczne! Lśniące i gęste, przede wszystkim GĘSTE! Dopiero teraz zauważyłam jak stockowe włoski Bianki (Simply Chocolate) są słabe pod tym względem.
Kolor w opisie lalki to połączenie blondu i różu. I faktycznie uważnie się przyglądając można dostrzec cieniutkie różowe pasemka, niestety mój aparat nie chce tego uchwycić, a szkoda.
Fryzurka nabiera teraz kształtów, bo podróż w pudełku trochę je ugniotła i muszę je doprowadzić do ładu, ale i tak jestem w nowej Toli zakochana...
W okiełznaniu grzywki nadal posiłkuję się opaską, bo co tu kryć grzyweczka nadal żyje swoim życiem...
Ale już widzę poprawę, także myślę że w najbliższym czasie dojdziemy i z nią do porządku...
♥
Etykiety:
Blythe,
Chantilly Lace,
Good Neighbor Cafe,
Primadolly Peony,
scalp,
Tola,
wymiana
poniedziałek, 25 maja 2015
back to brown...
Ostatnio intensywnie myślę nad zmianą włosków dla mojej Toli.
Reroot na razie nie wchodzi w grę (lotto puszczone, trzymajcie kciuki), więc rozglądałam się za stockową czuprynką. Niestety. Znalezienie wymarzonego oryginalnego scalpu graniczy z cudem. Poddałam się z szukaniem konkretnego scalpu i okroiłam wymagania do dwóch kolorów, blondu i brązu, myślałam, że będzie łatwiej... o ja naiwna...W końcu trafił się scalp od Good Neighbour Cafe. Kolor mi odpowiadał, więc długo się nie zastanawiałam i włosy już do mnie lecą...
...a w między czasie przeglądając stare zdjęcia moich lal na blogu przypomniała mi się Bianka w brązowych włosach. Nie to żeby z moją pamięcią było tak źle, po prostu widząc ją na co dzień w czarnej oprawie przyzwyczaiłam się do takiego jej wyglądu. Dlatego miło było sobie przypomnieć ją w brązach... na tyle miło, że wyszperałam z szafy jej oryginalny scalp, doprowadziłam go do ponownego używania i taa dam!
Bianeczka towarzyszyła mi w porządkach w pokoiku...
przy okazji prezentując piękną bluzę galaxy autorstwa Sandry.
Bluzę otrzymałam w ramach wymiany, razem z nią przyszły też fajne gratisy, które pokażę pewnie w najbliższym czasie...
Tymczasem dziękuję za odwiedziny...
Pozdrawiam serdecznie
♥
poniedziałek, 11 maja 2015
sweterkowo...
Dzisiaj się będę chwalić!
Po dłuższej przerwie w robieniu ubranek na blythe zabrałam się za sweterek.
Sweterek nie byle jaki, bo robiony inną metodą niż ta do której przywykłam. Przyznam szczerze, że dzierganie na 6 drutach mnie przerażało. Dwoma nie potrafię drutować perfekcyjnie, ale przemogłam się i...zamówiłam druty, więcej drutów. Potem naszła mnie refleksja, że chyba jednak nie dam rady, ale druty przybyły i nie pozostało nic innego jak spróbować.
No i oto efekt moich pierwszych kroków z sześcioma drutami...
Nie mam wzoru na rozpinany sweterek.
Kombinowałam i przeliczałam oczka z mojego własnego wzoru z którego korzystam robiąc sukienki.
Sweterek nie jest idealny. Przede wszystkim rękawki wyszły "bufiaste" i muszę nad nimi popracować, ale nie ma tego złego, pierwsze koty za płoty...
A tak sweterek prezentuje moja panna...
Mam nadzieję, że mimo małych niedociągnięć sweterek i Wam się podoba, ja zabieram się za kolejne, bo jak to mówią trening czyni mistrza...
Pozdrawiam serdecznie!
♥
piątek, 17 kwietnia 2015
stojak dla pukifee...
Dzisiaj pokażę stojaczek dla mojej małej lali.
Większość moich lal stanowią Blythe, które z założenia muszą być podparte, każda stockowa lala przychodzi ze stojaczkiem, dlatego też pomyślałam o podobnym wsparciu dla małej Sofie. Moja pukisia pięknie stoi sama, jednak na dłuższy czas wolałam zostawiać ją w pozycji siedzącej z obawy, że upadek z półki mógłby się dla niej źle skończyć.
Sofie miała swój fotel i to na nim spędzała większość czasu...
Kilka dni temu dotarł zamówiony dla niej stojaczek...
Część metalowa stojaczka jest ruchoma - w górę i w dół, w zależności od wielkości lali można go wtedy dopasować.
Ruchomy jest też górny odcinek metalowej części, którym obejmuje się lalę w biodrach...
A tutaj już Sofie...
Widok z przodu i z tyłu...
Stojaczek jest bardzo praktyczny i teraz już Sofie może bezpiecznie stać na półce razem ze swoimi większymi koleżankami, dlatego jeśli ktoś ma małą lalę i tak jak ja obawia się ją zostawić samą stojącą to jak najbardziej polecam!
Pozdrawiam serdecznie!
♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
























