Lalki

sobota, 3 stycznia 2015

2015!


Już jest! 2015!
Wszystkim moim odwiedzającym życzę wszystkiego dobrego, spełnienia lalkowych i tych nie lalkowych marzeń!

Koniec 2014 roku i początek 2015 był dla mnie bardzo miły.
Wszystko za sprawą 2 przemiłych niespodzianek pocztowych...


Pierwsza to przesyłka od kochanej Honoraty, która przesłała mi same cudowności...
Te sweterki to prawdziwe mistrzostwo świata!


 
Jeden z nich zaprezentowała już na sobie Iris...




Kolorki sweterka jakby do niej dobrane, bo pasuje jej idealnie.
Po raz kolejny - dziękuję Ci Honorato!


Drugą przesyłką okazała się kartka świąteczna od Mab Graves.
Jeśli ktoś nie kojarzy to polecam zerknąć na Jej prace...

Kartka jest cudna i zachowam ją sobie na pamiątkę!




Uwielbiam takie piękne przesyłki, a biorąc pod uwagę, że listonoszka pojawia się u mnie z samego rana to zawsze poprawiają mi one humor na cały dzień, a nawet na kilka kolejnych!


Początek stycznia to też kolejna rocznica mojego blogowania.
Z tej okazji chciałabym podziękować moim odwiedzającym i komentującym!
Cieszę się, że mam tutaj swoje miejsce i mogę się z Wami dzielić moimi lalkowymi i nielalkowymi sprawami. Jako podziękowanie postaram się przygotować jakąś małą rozdawajkę, nie będzie to typowy giveaway, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba...

Tymczasem dziękuję i pozdrawiam!


środa, 6 sierpnia 2014

nowe oczy cd...


Dzisiaj swoje nowe ręcznie malowane oczy pokaże Iris.

Wybrałam dla niej kolor brązowy. Zdecydowałam się na troszkę ciemniejszy odcień i powiększoną źrenicę (mała podróżniczka Verne miała oczy z powiększonymi źrenicami i tak mi się spodobały, że zamówiłam je dla moich panien)

Zdjęcie, które otrzymałam od Eve z Eskabelle...




Zdjęcia bez żadnej obróbki, można zobaczyć jak te oczy wyglądają "na żywo"...




Iris ma już parę brązowych oczu od Sharon. Uważam, że ich kolor tak jak i tych błękitnych idealnie do niej pasuje, dlatego zdecydowałam się pozostać w brązowych odcieniach.
Obie moje panny z nowymi oczami bardzo mi się podobają.

Wakacje wakacjami, a mój urlop dopiero pod koniec września :(
W między czasie kiedy nie jestem w pracy to coś tam sobie dziergam, coś planuję i do czegoś się przygotowuję, a gdy ciepło na dworze to w większości po prostu leń niesamowity...
A Wam jak mijają gorące letnie dni?

piątek, 9 maja 2014

Iris...


W kwestii fryzurki Any nic się nie zmieniło, nadal czekam, ale cieszę się, że nawet bez włosków przypadła Wam do gustu.
Wiem, że większość z Was czeka na siostrzaną sesję z Lolą, ale proszę o cierpliwość. Jeszcze kilka dni poczekam, jak włoski przyjdą to ją zrobię, a jeśli nie to zamówię nowe a sesja będzie bez fryzurki.

Dzisiaj moja wielka miłość - Iris. W sukience zrobionej dla Any, ale ponieważ Iris wielką fanką różu jest i się z tym nie kryje, więc ją jej ukradkiem podkradła i proszę - dzisiejsze fotki z króliczkiem...



i wersja brązowooka...



Jest mi szczególnie miło, bo przybyło mi kilku nowych obserwatorów, dziękuję im jak i moim dotychczasowym obserwatorom za odwiedziny i przemiłe komentarze. 

Miłego dnia ♥

wtorek, 11 lutego 2014

wkrótce walentynki...


Na wstępie bardzo Wam dziękuję za komentarze odnośnie odnowionej Lilki. Bardzo się cieszę, że jej metamorfoza podoba się nie tylko mnie. Teraz jestem już u siebie i z ogromną niecierpliwością czekam na jej powrót... oby wróciła jak najszybciej!

Tymczasem wróciłam z urlopu. Odpoczęłam, wyleniłam się ile trzeba i mam "wenę" na robienie nowych tuniczek dla moich dziewczyn. Nie wzięłam żadnej ze sobą do Polski i powiem szczerze trochę mi ich brakowało. Tutaj nawet jak mam dni, że nie "bawię" się lalkami to sama świadomość, że są, że mogę na nie popatrzeć jest wystarczająca. W domu mi trochę tego brakowało i na następny urlop któraś panna koniecznie poleci ze mną!

Wracając do tytułu posta. Wkrótce walentynki. Iris spoglądała na mnie z półki i aż się prosiła o zmianę odzienia, a że za kilka dni "święto zakochanych" to sukienka w serduszka jest jak najbardziej na miejscu.

Także, żeby nie było bez zdjęciowo - moja Iris...

Dwie fotki z mojego instagrama...


A tutaj zdjęcia w "całej wersji"...



Jeszcze małe info dla tych co przegapili "pieskową rozdawajkę". Ku mojemu szczęściu, a nieszczęściu mojego dziecka trafiło mu się znowu jajko niespodzianka z pieskami. Ba! nawet dwa mu się trafiły :D
Mnie ten fakt ucieszył bardzo, bo te pieski są idealne dla lalek, także intensywnie myślę o jakimś małym giveaway'u...

Dziękuję za odwiedziny i komentarze!

piątek, 11 października 2013

moja piękność...


Wczoraj pochwaliłam się nią szybko na fb, dzisiaj mam więcej czasu więc przedstawię ją tutaj.
Powiem tylko tyle - nie ma słów jakimi mogłabym wyrazić mój zachwyt tą lalą! Jest boska!

Lala jest prezentem z okazji moich urodzin, które były 3 października. A że urodziny okrągłe to i prezent miał być odpowiedni. Na pytanie co bym chciała dostać, padła odpowiedź najprostsza z możliwych - lalkę ;-) i takim sposobem mogłam sobie wybrać, którą lalę bym chciała.

W lalkach wykonanych przez Sharon zakochana byłam od dawna i tylko marzyłam, że może gdzieś kiedyś coś... Nadarzyła się okazja, odważyłam się, napisałam do niej i moje marzenie się spełniło!

Jedyną moją wytyczną do wyglądu lalki były jej włosy, a dokładniej kolor. Resztę pozostawiłam Sharon i się nie zawiodłam. Wszystkie jej lalki są przepiękne i również ta okazała się bóstwem.

Przedstawiam Wam moją piękność...




i pozostałe kolory oczu...


piękne różowe powieki...


i jeszcze raz w całej okazałości...


Jestem nią zachwycona!
Jest taka delikatna i subtelna, że czasem aż strach dotknąć...
Nosek i usta ma przepiękne.  Cała jej twarz jest piękna!
Włosy ma obłędne. Kolor jest idealny, piękniejszego nie mogłam wymarzyć. I na ogromny plus zaskoczyła mnie ich miękkość! Są jak puch.

Moja piękność pozostaje na razie bezimienna, tzn imię ma, ale sprawdzam czy do niej pasuje, bo nie chcę popełnić tego samego błędu co z Lolą ;-)

Pozdrawiam Was serdecznie