poniedziałek, 16 września 2013

Traveling Blythe...


W tym całym zamieszaniu z nadejściem Loli nie miałam nawet kiedy pochwalić się, że w tym sezonie 2013/2014 biorę udział w projekcie/zabawie The traveling Blythe, It's a small world.





Zabawa rozpoczęła się w listopadzie 2009 roku, kiedy to dwie lale spakowały swoje rzeczy i ruszyły w świat, by go odkrywać i poznawać. Od tamtej pory co rok kilka specjalnie przygotowanych na tą wyprawę Blythe wyrusza w nieznane, a osoby u których się zatrzymują zdają fotorelację z ich przygód.
Za każdym razem lalka-podróżnik jest przygotowywana przez inną osobę. W tym roku wybrane zostały trzy customizerki: Pixiepoo, Kassandra's Box i Saience i to one wystylizowały tegoroczne podróżniczki, którym nadały imiona odpowiednio Nimbus, Verne i James.

Verne by Kassandra's Box

Swoją chęć przyjęcia i ugoszczenia małej podróżniczki przygotowanej przez Kassandra's Box zgłosiłam w lipcu i pod koniec sierpnia bardzo się ucieszyłam, ze zostałam jedną z osób, które zostały wybrane. Jedyny minus jest taki, że muszę na odwiedziny Verne poczekać aż do kwietnia. Jednak nie zmienia to faktu, że będę z radością śledzić przygody wszystkich trzech lal od samego początku aż do końca ich wypraw i już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła pokazać Verne kawałek mojego świata :-)
Dla zainteresowanych: więcej o Traveling Blythe można poczytać klikając w baner umieszczony na pasku obok.

W między czasie doszedł wig dla Loli.
Zdziwiłam się, że tak szybko, bo liczyłam się z czekaniem do października a tu miła niespodzianka.
Wig przyszedł i był bardzo długi. Na szybko przycięłam grzywkę i zrobiłam zdjęcie długości a reszta zdjęć jest już po ingerencji nożyczek. W planach mam skrócenie go jeszcze troszeczkę, ale póki co chcę się nacieszyć taką długą fryzurką...





Poza tym zamówiłam też nowe oczy dla niej. Te, które ma teraz są pożyczone od Elissy i biedna Elissa schowana jest do szafy, żeby taka "bezoczna" nie straszyła. Póki nie mam dla niej nowego domu szkoda mi, że jest schowana i dlatego jak tylko przyjdą nowe oczy wróci na swoje miejsce :-)

Pozdrawiam serdecznie

8 komentarzy:

  1. Fajna ta Blajtkowa zabawa, nie mogę doczekać się relacji :)
    Nowy wig Stelli śliczny i myślę, że długość na jaką go podcięłaś jest idealna, ale wybór pozostaje Tobie :) Kolor idealny :)
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny projekt, z przyjemnością będę czekać na Twoją relacje :)
    Włoski mają piękny kolor! Bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stella wygląda przeuroczo a blond włoski jeszcze bardziej wydelikatniły jej buźkę. Można się zakochać :) Zabawa blajtkowa to świetny pomysł. Też chętnie zobaczę twoją fotorelację :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajny projekt!! :) ciekawe kiedy do ciebie przyjedzie :)

    a wiguś śłiczny,taki jaśniutki! :) mała jest przeurocza!

    OdpowiedzUsuń
  5. Coraz bardziej podoba mi się Stella, chyba do niej dojrzewam :-) Ale ciuszki ma mega super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mała Stella super wygląda z tymi włoskami!
    Z niecierpliwością czekam aż będziesz realizować swój etap projektu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG ! Ta ruda Blythe jest prześwietna ! Gdyby taka do mnie na wakacje przyleciała,to ręka by się cofała przed puszczeniem jej w dalszą podróż ;)Lalka - marzenie :)

    A Twoja hybrydka wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacyjny pomysł z tym projektem :D
    Fajnie, że się załapałaś i Verne Cię odwiedzi :)
    Nie mogę się doczekać fotorelacji z wizyty ;)

    Włoski cudne, do twarzy jej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz...