czwartek, 27 marca 2014

niespodziewany zakup...


Dzisiaj wracając ze spaceru zahaczyłam o "tani" sklep.
Weszłam z ciekawości, bo nowo otwarty, więc po prostu chciałam zajrzeć co tam mają.

No i wyszłam z kanapą, a dokładniej z pudełeczkiem na biżuterię w kształcie kanapy, o takim...




Po podniesieniu siedziska jest miejsce na biżuterię, osobne miejsce na pierścionki i małe lustereczko.

Mnie w tej kanapie urzekły nóżki...




W sklepie stałam i się zastanawiałam, czy będzie pasować do moich lalek, dziecko moje już się niecierpliwiło, więc żeby było szybciej zapytałam przy kasie czy w razie złego rozmiaru mogę zwrócić i wyszłam z tym błyszczącym cudem ze sklepu.

Po powrocie od razu przymierzyłam moje lale i ta dam...






Co mnie cieszy najbardziej? że na Blythe'ki też pasuje, chociaż kupowana z myślą o moim odmieńcu.

Jedyne co mnie przeraża to ten wszechobecny błysk, trochę kiczowaty i będę chciała ją lekko przerobić, ale póki co na razie zostaje taka jaka jest, a ja zaczynam kompletować materiały, żeby ją trochę stonować. Mimo tego i tak się cieszę, że ją mam. Ta kanapa będzie idealnym miejscem  dla Loli i jej siostry.

Dzisiaj przyszły też skarpetki dla lalek, które zamówiłam z miesiąc temu, ale o nich przy okazji...

Lola życzy Wam udanego zbliżającego się weekendu...



dziękuję i pozdrawiam!

sobota, 22 marca 2014

sweterkowe skarby...


Dzisiaj pochwalę się Wam moimi ostatnimi lalkowymi zakupami.

Zamówiłam dla swoich lal dwa cudne sweterki u Agnieszki Cocodolls.
Nie spodziewałam się ich tak szybko, a w czwartek zaglądając do skrzynki czekała na mnie miła niespodzianka!

Wczoraj pogoda na zdjęcia była kiepska, dzisiaj też nie za fajnie, ale już nie mogę dłużej czekać...

To się chwalę...



Sweterki zamówiłam dwa, każdy z myślą o konkretnej lali. Liliowy z myślą o Biance, a ciemny pomarańczowy dla Lilki. W prezencie dostałam cudną kwiatową opaskę.

Jak większość z Was kojarzy prace Agnieszki są przepiękne. Moje sweterki też takie są. Dokładnie wykonane, staranne no i przede wszystkim genialnie prezentują się na lalkach, ale co Wam będę dużo gadać, oto moje dziewczyny...



Opaska jest prze prze przepiękna!
Sama nie umiem robić kwiatków, także tym bardziej jestem uradowana z tej niespodzianki!
Agnieszko, bardzo Ci dziękuję! Moje dziewczyny są zachwycone, zachwycona jestem także i ja!

Jeśli chciałby ktoś taki cudowny sweterek dla swojej lali to z czystym sumieniem mogę polecić Cocodolls!

A tutaj moje panny razem...



Troszkę się pogniewały, bo myślały, że jak je tak pięknie ubrałam to pójdą na spacer, a tu nici. Od samego rana pogoda w kratkę, także spacer musimy przełożyć na inny dzień.

A ostatnio dochodzą mnie też słuchy, że niedługo zawita do nas długo oczekiwany gość. Już się nie mogę doczekać!

Pozdrawiam serdecznie dziękując jeszcze raz Agnieszce!

poniedziałek, 17 marca 2014

tęczowo...


Dziękuję za miłe słowa o plażowej Lilce. Brakuje mi takich słonecznych dni, kiedy mam wolne i mogę się wybrać na przyjemny spacer, na szczęście wiosna już za rogiem, więc takowych dni będzie więcej i więcej...

Lalę zamówiłam uf!
Mam nadzieję, że dobrze wybrałam, bo ciężki był wybór. Trafnie moje rozterki zobrazowała Aya Aida w swoim komentarzu. Tego właśnie się boję, że lala do mnie przyleci a ja się nią w pełni nie nacieszę, bo nie będzie z nią tej drugiej, albo co gorsze zacznę się zastanawiać czy ta druga nie byłaby lepsza... ale decyzja podjęta i mam przeogromną nadzieję, że mój wybór będzie trafiony. No i jak to ujęła Ula lepsza taka "miła rozterka", niż wybór którą lalkę sprzedać... pozostaje czekanie... oby jak najkrócej...

A dzisiaj Iris...
Ostatnio zakupiłam włóczkę. Miałam w planach zakupić coś iście cukierkowego i wybór padł na tęczę. Tęcza czekała, aż zobaczyłam jakie tęczowe cudo wydziergała Drutefka, więc się zmobilizowałam i jest - mój własny tęczowy sweterek.
Dzisiaj pozuje Iris, bo uważam że słodkie kolory najlepiej jej pasują. Jej i Loli, a ze Lola pokazała się ostatnio to dzisiaj tęczowy sweterek zaprezentuje Iris...




Zrobiłam też troszkę zakupów z myślą o moich lalkach, a zwłaszcza o tej co do nas przybędzie. Z wyborem włosków poczekam, aż będzie już na miejscu, chociaż pomysł na nią w głowie już mam od dawna... pożyjemy zobaczymy...

Dziękuję za odwiedziny.
Pozdrawiam serdecznie

czwartek, 13 marca 2014

Lilka na plaży...


Hura! Doczekałam się słońca :D

Z samego rana nie było go wcale, ale z każdą minutą było go coraz więcej, aż w końcu pokazało się na dobre! Więc czym prędzej hyc Lilkę do torby i ruszamy na spacer, tym razem na plażę...

Wiatru nie było, ludzi mało, słonko pięknie świeciło - musiałam skorzystać! Dziecko biegało i szukało ciekawych kamyków, a mama pstrykała zdjęcia...

Zapraszam na spam zdjęciowy z naszego porannego wypadu... a na końcu dowód, że wiosna już jest i u mnie!

tutaj jeszcze w drodze...


schowam się za tym kamieniem, nikt mnie nie zobaczy...


dzięki odpływowi  plaża była przeogromna...
(normalnie nie jest taka szeroka)



Lilka łapiąca ciepłe promienie...




a tutaj dowód!



Na koniec powiem Wam, że jestem w rozterce na poziomie dziecka...
Jak ostatnio napisałam zdecydowałam się na zakup siostry dla Loli i tutaj zaczynają się schody...
Odłożyłam sobie na jedną pannę, a wołają do mnie dwie :-(
Nie potrafię się zdecydować na jedną, bo chcę je obie... a na obie nie mogę sobie teraz pozwolić...
I jak już sobie przemyślałam wszystko i doszłam do wniosku, że dokupię tą drugą na pewno... ale teraz są jeszcze większe schody, bo... nie potrafię zdecydować, która ma u mnie zamieszkać jako pierwsza...
wiem wiem... też sobie wymyśliłam problem, ale czekam na jakiś znak z nieba, który zadecyduje którą pannę powitam jako pierwszą...

Dziękuję za odwiedziny, dotarcie do końca i wysłuchanie moich lalkowych rozterek...
Pozdrawiam słonecznie i wiosennie...


edit: klamka zapadła, teraz pozostaje oczekiwanie i nadzieja, że podjęłam słuszną decyzję... 

wtorek, 11 marca 2014

Lola...


Ostatnio "zajęłam" się Lolą.
Biedna siedziała i czekała na swoją kolej, więc parę dni temu zrobiłam jej kilka zdjęć z ulubionym króliczkiem moich lal...

Przy okazji Lola zaprezentuje nową kamizelkę...






Mimo, że jestem typowo blythe'owa to tą buźkę po prostu kocham! i powiem Wam w sekrecie, że jestem o krok od zamówienia siostry dla niej... mam nadzieję, że jak już ją zamówię to pokocham ją tak samo jak Lolę...

A poza tym, to czekałam z niecierpliwością na wiosnę i co? Od kilku dni mamy piękne słońce, a ja całe dnie spędzam w pracy :-( Mam tylko nadzieję, że koniec tygodnia też będzie słoneczny...

Tymczasem pozdrawiam wiosennie

środa, 5 marca 2014

misiowa czapa...


Dziękuję za miłe komentarze na temat Iris w tropikach.
Przyznam szczerze, że wystraszyłam się tym, że aparat mi przestał działać. Wilgotność tam była taka duża, ze para wodna po prostu skraplała się na aparacie (na lali zresztą też) i czarno widziałam jego powrót do życia.  A mój towarzysz życia fakt, że nie mogę popstrykać fotek motylom w domu tropikalnym skwitował jednym zdaniem: taki mają sprytny sposób na paparazzich ;-) Na szczęście po 10-15min po wyjściu zaczął działać i kamień spadł  mi z serca...

Dzisiaj pochwalę się moją wygraną w rozdawajce na facebook'u.
Wygrałam ją od Marceli, która prowadzi sklepik Cuties by Marce...

Modelka: Bianka


taka paczuszka do mnie dotarła...




i reszta Biankowych zdjęć...



Czapa jest przeurocza!
Mięciutka i różowa, moje lale będą ją uwielbiać!

Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 1 marca 2014

Iris w domu tropikalnym...


Wybrałam się wczoraj z Iris do domu tropikalnego na małą wycieczkę.




Niestety wycieczka nam się słabo udała :( Już wyjaśniam...

Od lutego w pobliskim "zoo"* otworzyli mały dom tropikalny. Można w nim zobaczyć motyle, jaszczurki, żółwie, węże, żaby i ryby. Wybrałam się tam z moim synkiem i wzięłam ze sobą Iris. Miałam w planach zrobić jej zdjęcia głównie z motylami, ale niestety źle trafiłam. Motyle fakt były, ale większość z nich siedziała na suficie. Fruwały sobie tylko 2 i ciężko było je uwiecznić na zdjęciu. Po drugie po wejściu do środka strasznie zaparował mi aparat. Do tego stopnia, że po 5 min w tej tropikalnej pogodzie przestał działać :( Zdjęcia te co mam to zrobiłam moim telefonem, któremu o dziwo aż tak nie przeszkadzała wilgotność jak mojemu aparatowi, ale jakość i tak jest nie najlepsza. Jednym słowem - tropikalna pogoda nie dla mnie. Mimo wszystko małą pamiątkę z wyjścia mam. Może następnym razem uda mi się zrobić lepsze zdjęcia...








Uciekajmy stąd! Ten wąż nas zaraz zje!... Chodźmy zobaczyć motyle...
Jedyne zdjęcie z motylami jakie udało mi się zrobić...



A tutaj już na zewnątrz...

Napisałam wyżej, że "zoo", ale to raczej park ze zwierzętami niż zoo (rozumiane jako miejsce gdzie trzyma się zwierzęta w klatkach). Można zobaczyć mnóstwo zwierzaków na wybiegach takich jak żyrafy czy zebry, a część z nich jak mary, małe kangurki i cała masa różnego ptactwa biega sobie swobodnie po parku.

Tutaj Iris z pawiami, a poniżej na tle wybiegu dla małp...





 Nawet nie wiecie jak się cieszyłam jak po 10 minutach w normalnych warunkach mój aparat powrócił do życia...uf...

Do parku mam kartę członkowską na wejście, bo dla mojego dziecka to super zabawa. Można pooglądać zwierzęta, pokarmić kaczki a w cieplejsze dni jest mnóstwo zabaw organizowanych dla dzieci. Moje dziecko bardzo lubi ten parki i często tam bywamy, chociaż dopiero pierwszy raz zabrałam tam ze sobą lalkę. Postaram się poprawić i następnym razem znowu wezmę ze sobą którąś pannę.

Pozdrawiam serdecznie!