środa, 26 lutego 2014

powrót Lilki...


Moja Lileczka wróciła do mnie w poniedziałek.
Jedno jej zdjęcie na szybko wrzuciłam na instagram i fb...



Dzisiaj miałam dla niej więcej czasu... i tutaj "krótka" relacja z moich wrażeń i zdjęcia...
Lilka dotarła do mnie tak...


Szybko odpakowałam paczkę i wyjęłam moje cudo... włoski troszkę jej się zmierzwiły podróżą, także czym prędzej je rozczesałam i ubrałam mojego golaska... W pierwszy dzień powędrowała na lalkową półkę i przywitała się z resztą dziewczyn... długo tam nie posiedziała, bo we wtorek przywędrowała na stolik koło komputera i cierpliwie czekała na swoją kolej, by pokazać się na blogu... ale już nie przynudzam, oto zdjęcia...




Nowe oczy są śliczne. Przy jasnym świetle są niebieskie, przy ciemniejszym wydają się brązowe...
Idealnie pasują do jej włosów...

Powieki pomalowane ma pod kolor ust z ślicznym kwiatowym detalem...
Rzęski ma zostawione te co były, Sandra je tylko pięknie podkręciła...





Zbliżenie na nosek i usta...
Strasznie podoba mi się ten okrągły mały nosek!


 Sandra "naprawiła" też jedno z jej niebieskich oczu...
Teraz niebieskie oczy prezentują się tak...
Przy okazji Lilka zaprezentuje moją najnowszą czapeczkę...




Powiem Wam, że na żywo Lilka jest jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach.
Sandra odmieniła ją niesamowicie. Teraz to jest całkiem inna lalka. Wcześniej jej makijaż był bardzo subtelny, ten nowy też jest, ale nadał jej twarzy całkiem inny wyraz...

W skrócie: jestem mega ogromnie zadowolona z jej przemiany!
Jeśli ktoś by chciał skorzystać z Sandry usług jako customizerki - gorąco polecam!

Na koniec dodam, że zapisałam się na kolejną Blythową wymianę.
Już się nie mogę doczekać komu będę mogła przygotować paczkę.

Dziękuję tym, którzy dobrnęli do końca...
Pozdrawiam serdecznie!

wtorek, 25 lutego 2014

króliczek...


Jest! Nareszcie jest!
Po 2 tygodniach oczekiwania Lilka wróciła do domu!
Teraz odpoczywa po wycieczce, ale wkrótce przywita się z Wami tutaj.

A dzisiaj pochwalę się króliczkiem.
Jak je tylko zobaczyłam wiedziałam, że będę miała swojego. I mam i jestem w siódmym niebie.
To małe cudeńko to króliczek Cakau. Wybrałam kolor baby pink z kwiatami i oto on...






Na żywo jest jeszcze piękniejszy!
I na pewno nie będzie ostatnim cakau bunny jakiego mam... już odkładam na kolejnego :D

Przy okazji pokazuję mój fotelik, który zmienił troszkę wygląd dzięki mojej siostrze...

Pozdrawiam serdecznie wypatrując wiosny...

sobota, 22 lutego 2014

nadal czekam...


I już mam dosyć...
No nie mogę się doczekać aż Lilka wróci, nie wiem czemu, ale spokojniejsza będę jak już będzie w domu. Myśl, że ona gdzieś tam daleko w pudełku leży nie napawa mnie optymizmem. Ostatnio chociaż coś się ruszyło i pokazuje ją na śledzeniu paczki, bo do tej pory nic nie było. Mam nadzieję, że wróci cała i zdrowa...

Tymczasem Iris od walentynek w tej samej sukience odstrojona czeka i spogląda przez okno...



A ja żeby się czymś zająć robię czapeczki.
Moherowy komplecik znalazł już właścicielkę, a od dzisiaj próbuję sprzedać taką...
Też jest z moheru, ale z krótkim włosem w pięknym malinowym kolorze...



Dziękuję za odwiedziny, trzymajcie mocno kciuki żeby mój rudzielec przyjechał do mnie jak najszybciej...
Pozdrawiam serdecznie

wtorek, 11 lutego 2014

wkrótce walentynki...


Na wstępie bardzo Wam dziękuję za komentarze odnośnie odnowionej Lilki. Bardzo się cieszę, że jej metamorfoza podoba się nie tylko mnie. Teraz jestem już u siebie i z ogromną niecierpliwością czekam na jej powrót... oby wróciła jak najszybciej!

Tymczasem wróciłam z urlopu. Odpoczęłam, wyleniłam się ile trzeba i mam "wenę" na robienie nowych tuniczek dla moich dziewczyn. Nie wzięłam żadnej ze sobą do Polski i powiem szczerze trochę mi ich brakowało. Tutaj nawet jak mam dni, że nie "bawię" się lalkami to sama świadomość, że są, że mogę na nie popatrzeć jest wystarczająca. W domu mi trochę tego brakowało i na następny urlop któraś panna koniecznie poleci ze mną!

Wracając do tytułu posta. Wkrótce walentynki. Iris spoglądała na mnie z półki i aż się prosiła o zmianę odzienia, a że za kilka dni "święto zakochanych" to sukienka w serduszka jest jak najbardziej na miejscu.

Także, żeby nie było bez zdjęciowo - moja Iris...

Dwie fotki z mojego instagrama...


A tutaj zdjęcia w "całej wersji"...



Jeszcze małe info dla tych co przegapili "pieskową rozdawajkę". Ku mojemu szczęściu, a nieszczęściu mojego dziecka trafiło mu się znowu jajko niespodzianka z pieskami. Ba! nawet dwa mu się trafiły :D
Mnie ten fakt ucieszył bardzo, bo te pieski są idealne dla lalek, także intensywnie myślę o jakimś małym giveaway'u...

Dziękuję za odwiedziny i komentarze!