niedziela, 13 marca 2016

Anya...


Oczekiwanie zakończone...
no prawie, ale o tym w dalszej części posta.

Przybyłam poinformować, że do mojego lalkowego grona dołączyła nowa panna!
Moja miłość od pierwszego wejrzenia...
Moja własna pidgin doll...

Anya
 



          Moja radość nie trwała jednak długo, bo panna przybyła z dziwnym "znamieniem" na czole. 
Myślałam, że to wina jej podróży do domu, tego jak była zapakowana (nie będę ukrywać - słabo), tego że swoje na cle odleżała, że może któryś z celników jej niechcący tą krzywdę zrobił. Nie miałam pojęcia, bo w temacie lalek bjd, ich makijaży i tego jak się robi taki makijaż jestem zielona. 
          Dopiero po zasięgnięciu opinii profesjonalisty dowiedziałam się, że ten "maziaj" (bo tak to "znamię" nazwałam) to wina tego jak makijaż był zrobiony. Malującemu coś poszło nie tak i efekt jaki jest taki jest. Szkoda mi się jej zrobiło. Maziaj nie jest duży, ale widoczny. Mogłabym odpuścić, ale wiem, że na dłuższą metę zacznie mnie to jeszcze bardziej denerwować. Sama nic z tym nie zrobię to jest pewne. Moja niewiedza w tym temacie może tylko przysporzyć więcej problemów, dlatego skontaktowałam się z kimś, kto się na tym zna i spróbuje jej buźkę uratować. 
         Takim oto sposobem teraz wracam do zdania rozpoczynającego posta, mianowicie - znowu oczekiwanie, ponieważ Anya wyruszyła w kolejną podróż. Efektu nie znam, bo trudno powiedzieć czy uda się usunąć tylko znamię, czy trzeba będzie malować ją od początku. Zobaczymy. Wiem, że trafiła w bardzo dobre ręce i że będzie tylko lepiej!

 Pozdrawiam serdecznie!